Gruzińska magia tańca

100 tancerzy, własna orkiestra, egzotyczne, piękne, kolorowe stroje,  energia, magia świateł – można wymieniać wiele cech charakterystycznych dla tego, co działo się na scenie w Centrum Kulturalno-Kongresowym Jordanki. Opisywać to jedno, czym innym jest natomiast to zobaczyć.

 

Sukhishvili to gruziński balet narodowy, który powstał 70 lat temu. Występy tancerzy bazują na tradycyjnych tańcach gruzińskich połączonych w całkiem nowe, spektakularne układy. Składają się one z niesamowitych akrobacji oraz elementów sztuk walki typowych dla tego kraju.

Co do samej techniki tańca… aż trudno ją opisać. Prędkość z jaką trzeba śledzić ruchy tancerzy, to jak poruszają rękami, nogami i całym ciałem, jest czasami wręcz oszałamiająca. Są one precyzyjne w każdym milimetrze. Artyści potrafią w ciągu kilku sekund wielokrotnie wykonywać różnego rodzaju figury. Mamy tu więc mnóstwo wymachów, podskoków, szybkich obrotów wykonywanych na palcach, a także gwałtownych upadków na zgięte nogi i powrotów do postawy wyjściowej. Jednefigury wywoływały salwy śmiechu, inne zapierały dech w piersiach. Szczególny podziw u publiczności wzbudził moment, gdy tancerz okrążył całą scenę w rytm muzyki stojąc… na kolanach.

Niektóre choreografie swoją specyfikę zawdzięczały barwom strojów. Przykładem jest taniec simdi, w którym panie obrane były w białe, a panowie w czarne stroje. Ich naprzemienne ułożenie w szeregu wywoływało niesamowite złudzenie optyczne. Oba kontrastujące kolory mieszały się ze sobą. Efektem była mozaika tworząca się przed oczami. Stroje, mimo iż są piękne, dla samych tancerzy są podobno bardzo niewygodne. Ich ciężar i krój utrudniają tancerzom wykonywanie niektórych ruchów. Ponadto mężczyźni w wielu momentach tańczą na palcach jak w klasycznym balecie, ale nie używają baletek z usztywnieniem. Mają buty z cienkiej skóry, które ochraniają ich palce tak jak zwykła skarpetka. Czego jednak nie robi się dla sztuki?

Na scenie zobaczyć można taniec mężczyzn-wojowników oraz kobiety-wojowniczki. Podczas wykonywania tanecznych kroków raz za razem uderzają oni trzymanymi mieczami o broń osoby stojącej obok. Podczas starcia z broni wydobywają się iskry, co świadczy, że nie jest to atrapa.

Ponadto tancerze zaprezentowali taniec kupców, mieszczan oraz górników, tzw. mtiuluri. Każdy z nich w charakterystyczny sposób odzwierciedlał daną grupę społeczną zapisaną w kulturze i historii Gruzji. Ten ostatni był charakterystyczny ze względu na typowe „włochate czapy”, kojarzące się w szczególny sposób z tym krajem.

Poza tańcami szybkimi pojawiły się także choreografie bazujące na spokojnych, powolnych ruchach. Takim tańcem była np. kołysanka zawierająca hipnotyzujące, usypiające ruchy oraz taniec samaia wykonywany przez trzy kobiety reprezentujące gruzińską królową Tamar i jej trzy oblicza – młodą królewnę, mądrą matkę i silną władczynię.

Tańce pochodzą z różnych rejonów kraju. Te z obszarów górskich różnią się zupełnie od tych z wybrzeża. W tych drugich kobiety poruszają się z delikatnością i subtelnością, natomiast kobiety górskie są wytrzymalsze i w krokach dorównują mężczyznom.

Grupa Sukhishvili została założona przez Iliko Sukhishvili i Nino Ramishvili. Obecnie prowadzą ją wnukowie założycieli: Nino i jej brat. W swojej historii wyruszył na ponad 250 tournée, wykonał 12 500 koncertów, które łącznie widziało ponad 10 mln widzów na całym świecie! Po występie w Australii grupę uznano za „ósmy cud świata”.

Historia gruzińskiego narodu:  charakter, sposób myślenia, zwyczaje, tradycje – wszystko to znajduje odzwierciedlenie w gruzińskim balecie.

Mateusz Piędel

Student dziennikarstwa… Na pewno! Czy już dziennikarz? Tego nie wiem. Wiem jedynie to, że jako reporter, a także prezenter, chcę informować, uświadamiać i ukazywać: aktualne wydarzenia i problemy, jednym słowem - sprawy dotyczące każdego z nas. W informacjach czuję się jak ryba w wodzie , jednak publicystyka też nie jest mi obca. Jak każdy, standardowo, lubię dobry film, książkę (najlepiej fantastykę), czy też muzykę. Jednak te rzeczy jedynie LUBIĘ. Natomiast KOCHAM naukę języków obcych, a także podróże, zwiedzanie, poznawanie nowych miejsc. Jestem człowiekiem opanowanym (do pewnych granic), miłym (jak się wyśpię…, a jak nie to wtedy przynajmniej się staram), rzetelnym, starającym się być w dwóch, trzech, dziesięciu miejscach na raz. W Radiu SIM, w każdą środę o godz. 20.30, prowadzę magazyn informacyjny „Flesz z życia WSKSiM”. Jest to skrót wydarzeń z życia uczelni, w której studiuję. Jednak dosyć o mnie… Zbliża się czas na kolejną audycję. Scenariusz? Jest! Mikrofon? Włączony! W takim razie, zaczynamy!